Informujemy - Edukujemy - Wspieramy

Vinaora Nivo Slider Vinaora Nivo Slider
wtorek, 18 czerwiec 2013 06:42

Śmieciowego bałaganu ciąg dalszy. Kilka gmin w powiecie bytowskim może nie rozstrzygnąć przetargów przed 1 lipca i wtedy mieszkańcy będą musieli sami podpisywać umowy na wywóz odpadów. Miastecki ratusz ogłosił wczoraj drugi przetarg na odbiór i wywóz odpadów (pierwszy został unieważniony z powodu zbyt wysokiej ceny oferenta). Firma ma być wyłoniona, jednak tylko na nieco ponad miesiąc (od 1 lipca do 10 sierpnia). Dlaczego na taki krótki okres?

– Z uwagi na terminy obowiązywania oferty. Musi to być minimum 40 dni. Z dużym przetargiem do 1 lipca byśmy więc nie zdążyli. Przy tak małym przetargu terminy są skrócone. W tym tygodniu ogłosimy też duży przetarg na odbiór i wywóz odpadów do końca 2014 roku, z rozstrzygnięciem po 1 lipca
– tłumaczy Tomasz Zielonka, wiceburmistrz Miastka. Co stanie się, jeśli nie uda się po raz drugi wyłonić firmy?

– Wtedy nie pozostanie nic innego, jak konieczność zawierania umów z firmami bezpośrednio przez mieszkańców. Ustawa dopuszcza takie tymczasowe rozwiązanie. Wtedy mieszkańcy przynoszą rachunki wystawione przez firmy do gminy i my je płacimy. Oczywiście nie każdą kwotę. Są górne limity – oznajmia Zielonka.

Nietrudno zgadnąć, że taki naprędce wprowadzony system to będzie bałagan. W ekspresowym trybie trzeba będzie dotrzeć do mieszkańców z odpowiednią informacją. Pewnie część mieszkańców w ogóle takich umów nie zawrze.

– Byłyby olbrzymie problemy – przyznaje Zielonka. W podobnej sytuacji może znaleźć się kilka kolejnych gmin, które nie rozstrzygnęły jeszcze przetargów. To Lipnica, Parchowo i Tuchomie.

– Ogłaszamy drugi przetarg i liczymy, że oferty będą niższe – mówi Andrzej Lemańczyk, wójt gminy Lipnica.
W tym tygodniu trzeci przetarg ogłosi gmina Tuchomie. Poprzednie dwa unieważniono z powodu zbyt drogich ofert.

– Jeśli i ten przetarg nie będzie skuteczny, to raczej zdecydujemy się na zamówienie z wolnej ręki, zamiast obarczać mieszkańców koniecznością podpisywania indywidualnych umów – mówi Jerzy Lewi-Kiedrowski, wójt gminy Tuchomia. Samorządowiec uważa, że firmy śmieciowe grają nie fair.

– Oferty są wysokie, bo to zwykła zmowa cenowa, co widać na naszym przykładzie. Mieszkańcy za jeden worek do segregacji odpadów płacą teraz 45 groszy. Od gminy chce się 75 groszy. Dzierżawa pojemnika kosztuje teraz dwa złote, od gminy chce się cztery złote. Takie przykłady mógłbym mnożyć – mówi Lewi-Kiedrowski.

Chce cały czas, aby odbiorem i wywozem odpadów zajął się Zakład Zagospodarowania Odpadów w Sierznie (jego udziałowcami są gminy, w tym Tuchomie), licząc, że wtedy będzie taniej.

– Jeśli oferty w trzecim przetargu będą zawyżone, a inni udziałowcy zakładu w Sierznie nie będą chcieli, aby zajął się on wywozem odpadów, to wystąpimy z tej spółki i powołamy własny zakład komunalny, który będzie taniej odbierał i wywoził śmieci – oznajmia wójt Lewi-Kiedrowski.

Źródło: www.gp24.pl

107 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.



FINANSOWANIE


PARTNERZY







KOORDYNATOR